Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
21 postów 770 komentarzy

blog ssaka

ssak - Wolny człowiek, ale trochę zniewolony.

KANAŁY KOMUNIKACJI

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Komentarz z Onetu. Interesujący w kontekście PRS.

 

Gdy policjant chce się porozumieć ze swoim kolegą podczas pościgu, musi ustawić radio na ten sam kanał na którym odbiera jego kolega. Gdy Polak chce porozmawiać z Japończykiem, muszą to zrobić np. w języku esperanto (jest w ogóle ten język jeszcze?) albo j. angielskim. Aby było możliwe porozumienie między ludźmi, komunikaty muszą być zrozumiałe, a żeby tak było, powinny przepływać jednym kanałem.

Dziś chciałbym Państwu – w kontrowersyjny oczywiście sposób – naświetlić problem jaki dotyka ludzi w komunikacji między nimi, między nami. Żeby to w ciekawy sposób przedstawić, posłużę się jaskrawymi przykładami z życia, oczywiście! Kiedy np. Nauczyciel w szkole pracuje z dziećmi, ma do dyspozycji różne narzędzia. System kar i nagród to podstawowe narzędzie w postaci: ocen, dyplomów, nagród rzeczowych, uwag, upomnień, nagan itd. Aby była możliwość motywowania uczniów korzystając z tego systemu, nagroda powinna być dla ucznia wartościowa, a kara dotkliwa. Tylko w takim wypadku jest możliwość efektywnego oddziaływania na młodych ludzi. Jako wybitny teoretyk-filozof, obserwator, a także przede wszystkim długoletni praktyk stwierdzam kategorycznie, iż system ten jest niedoskonały. System jaki mamy do dyspozycji został opracowany zmyślą o przeciętnym uczniu; został dopasowany do jego potrzeb. I tak np. dla jakiegoś Jasia, gdzie w domu mama z tatą normalnie rozmawiają, obiad jest o 15:00, a po kolacji wszyscy oglądają ciekawy amerykański film, potem idą spać, to ten system jest odpowiedni. Jasiowi zależy na ocenach, nie lubi uwag, a nagana jest równoznaczna z karą, którą wymierzą rodzice. Można Jasia wprowadzać w dorosłe życie. System jednak jest zbyt skąpy i zapomniano o dzieciach "ponadprzeciętnych” – np. z rodzin patologicznych. Wyrządzono moim zdaniem tym dzieciom wielką krzywdę, gdyż okradziono ich z szansy wyjścia z patologii. Dlaczego przeciętnym grzecznym dzieciom, stworzono system, a tym gorszym nie? Proszę przyjrzeć się takiej sytuacji. W rodzinie patologicznej rozmowy odbywają się np. krzykiem, biciem, wyzwiskami. To dziecko wzrastając przyjęło taki język za normę, ono nie rozumie nauczyciela, który do niego spokojnie coś mówi lub o coś prosi. Jest to dla niego abstrakcyjny, niezrozumiały język. Nauczyciel, który stara się coś takiemu dziecku powiedzieć przypomina mi raczej tępą babę w zoo, która wkłada rękę do klatki by pogłaskać niedźwiedzia. Niedźwiedź to dzikie zwierze, a nie pluszaczek do którego można się przytulić. Jak można wpisywać setną uwagę dziecku, któremu w ogóle nie zależy na zachowaniu. Dla niego jest ważna paczka fajek i się nażreć po szkole, a nie jakieś uwagi czy oceny. Ma to gdzieś; proces wychowania nie postępuje. Kara lub nagroda by odniosła skutek musi „dotykać”, musi mieć wartość. Skoro, dyplom, czy ocena nie ma dla ucznia żadnej wartości, więc trzeba zadziałać gdzie indziej – innym kanałem. Psycholodzy i pedagodzy (przeważnie Ci dydaktyczno – naukowi) doszli do wniosku, że bardziej cenne w procesie wychowawczym są nagrody niż kary. A Ja się pytam: dlaczego niby? Co jest takiego złego w karze? Jeśli ktoś zasłużył na karę, to mu się ją wymierza. Dla mnie, takie teorie, że nagrody są lepsze od kar, to tak jakby powiedzieć, że dzień jest lepszy od nocy, a pora słoneczna, jest lepsza od pory deszczowej. Przecież to kompletna bzdura! W dzień pracujemy, a w nocy śpimy. Jak jest słonecznie, jeździmy sobie na rowerku, a w czasie deszczu pole rolnika jest nawadniane. W świecie duchowym nie ma podziału na dobry/zły. W świecie duchowym mają miejsca tylko wydarzenia i ich konsekwencje. A teoretycy zajmujący się socjalizacją ludzi, chcą pozbawić ponoszenia konsekwencji tych ludzi. Tak, uważam, że krzywdzą ich bardzo rezygnując z prostych i oczywistych rozwiązań. Ci teoretycy zabrali się za analizę i zrozumienie tylko jednego elementu. Chcą zrozumieć zdarzenie/działanie – dlaczego ktoś tak robi, natomiast pomijają zrozumienie wartości konsekwencji. I tak np. seryjny morderca zamiast dostać czapę, jest resocjalizowany przez lata.

Ktoś dla kogo ważne jest tylko żeby się nażreć, wyspać, zdefekować, zajarać, boi się bólu fizycznego, to logiczne jest, że możliwość kontaktu z nim, jest tylko w tych właśnie obszarach/kanałach porozumienia. Gdy młody człowiek lży sobie z nauczyciela, bo wie że ten nie może mu nic zrobić, pokazujemy mu w ten sposób, że jego zachowanie nie jest złe i może robić tak dalej. A potem policjant, który zwraca uwagę na ulicy młodzieży dostaje kosę. Na niektórych ludzi nie ma innej możliwości oddziaływania jak tylko poprzez ból fizyczny – nie rozumieją innego języka! Gdy dorosły trzaśnie w łeb gnojkowi za zabawę z nim w kotka i myszkę, on nagle się dziwi, ale potem nabiera szacunku. Tak to działa. Nabiera szacunku jak dziki koń, którego złapano na lasso a potem oswojono. Najpierw trzeba go „oswoić”, a potem można z nim rozmawiać. Być może ratuje mu w ten sposób życie, bo np. przy podobnym zachowaniu, ktoś inny go kiedyś zwyczajnie zatłucze. Wszyscy nie nadają na tych samych falach. Z młodym człowiekiem nie można rozmawiać akademickim językiem. Trzeba z nim gadać w jego języku. Zakompleksiona babinka, która skończyła psychologię może sobie pracować w przedszkolu, a nie w zakładzie poprawczym albo w więzieniu. Autorytet musi wzbudzać szacunek, a wzbudza go wielki, silny facet. To jest ich język – prosty język! Czasem trzeba zmienić kanał. Rodzice, którym mięknie serce i ulegają dziecku pod wpływem jego płaczu i wrzasków robią z dziecka kalekę. Teraz zademonstruje Państwu przykład z życia w jaki sposób można się świetnie dogadywać z ludźmi:

Żyje sobie facet. Mieszka sobie sam w bloku. Ma sąsiadów – rodzina patologiczna, ale dogaduje się z nimi i nie ma problemów. Pewnego dnia przychodzi facet z vattenfalla i wyłącza sąsiadom prąd. W nocy sąsiedzi zaczynają coś sznupać przy korkach na klatce schodowej. No więc facet wychodzi i mówi, że nie ma sensu sznupać, bo wyłączyli im prąd. Nikt nie lubi posłańców ze złymi wiadomościami, więc za jakiś czas faceta odwiedza nieznajomy i grozi mu, że gdy dalej będzie kapował (oczywiście nikt nikogo nie zakapował, tylko sąsiedzi sobie tak to skojarzyli) to się coś złego może stać. Facet spokojny z natury człowiek wystraszył się trochę i w przypływie emocji pojechał zgłosić sprawę na policję. Jednak po pewnym czasie doszedł do wniosku, że to głupi pomysł, bo sąsiedzi są bardzo dobrze znani policji, a funkcjonariusze niewiele mogą. Facet więc, odwołał zeznania i zadzwonił po radę do swojego brata, który za młodu obracał się w dosyć „ciekawym” towarzystwie. Brat podał mu nr tel. gdzie mógł szukać pomocy. Po kilku dniach facet umówił się z kolegami brata, podjechali dwoma audicami pod blok. Akurat, wszystko się tak dobrze ułożyło, że sąsiedzi byli w mieszkaniu. I odbyła się krótka i konkretna rozmowa w „dużym” gronie, a facet zaznaczył sąsiadom, że więcej rozmów nie będzie! Dziś sąsiedzi kłaniają się w pas i pytają się czy czasem nie trzeba w czymś pomóc. Można? Pewnie że tak, jednak trzeba znaleźć właściwy kanał porozumienia. Ogień trzeba zwalczać ogniem. Gdy raz ulegniesz i nie zareagujesz jesteś skończony!

W świecie istnieją tylko dwa rodzaje zachowań – dominacja i uległość. Żeby zapanować nad złem, trzeba być zdeterminowanym. Dlatego do jednostek specjalnych przyjmują twardzieli, którzy rzucają przestępcami w czasie akcji jak workiem kartofli. Próby rozmów ze zdegenerowanymi ludźmi, są niczym chęć wejścia w głęboki, emocjonalny kontakt z tajpanem pustynnym. Źli ludzie mają niesamowitą przewagę nad tymi dobrymi. Doskonale orientują się w słabych punktach swojej ofiary. Ludzie dobrzy, przeważnie mają dużo do stracenia: pracę, rodzinę, samochód itd. A co ma do stracenia podrzędny złodziejaszek? Jedyne czego się boi, to ból, głód, zimno i więzienie. Bandzior, który dotkliwie pobił swoją ofiarę, przeważnie daje jej do zrozumienia, że jeśli zgłosi to na policję, wtedy ją zabije. Robi tak, ponieważ się zabezpiecza – boi się policji. Wie, że ofiara się boi i w ten sposób zyskuje przewagę. Z takimi ludźmi nie ma resocjalizacji – ktoś im nie pomógł, kiedy jeszcze można było, bo zamiast dostać po nosie od nauczyciela, pseudopsycholodzy chcieli z nimi rozmawiać. Mój kolega został kiedyś dotkliwie pobity. Gdy siedział w radiowozie ze swoim oprawcą, policjant się zapytał czy wnosi oskarżenie? Wtedy przestępca na głos, przy policjantach powiedział co mu zrobi gdy wyjdzie z więzienia, bo to już był recydywa i nie zależało mu! No i dziewczyna kolegi błagała go żeby tego nie zgłaszał oficjalnie. A pamiętacie słynną sprawę sprzed kilku lat, gdzie zamordowano Adama S. w Zabrzu? To był mój kolega i przyjaciel mojego brata. Chłopak miał przed sobą karierę w Górniku Zabrze, a został ugodzony nożem w serce, przez bandziora, który był na przepustce. Jak karać takich ludzi? Myślisz, że seryjnego mordercę, który jedyny przyjemny bodziec odczuwa podczas zarzynania innego człowieka da się resocjalizować? W jaki sposób? Rozmową? Spacerkami w parku? Taki człowiek musi wiedzieć, że w przypadku, gdy dopuści się przestępstwa czeka go dotkliwa kara! Zabijesz kogoś. My zabijemy Ciebie! Nie potrafisz żyć według ustalonych zasad? To nie, mamy dla Ciebie szubienice, a powieka katu nawet nie zadrży.

 

Taki sobie nauczyciel.

KOMENTARZE

  • @
    No właśnie.
    Czym jest dobro?
    Dla takiego recydywisty?
    czy dobro to"jego dobro", czyli akceptacja takich czynów, czy też dobrem jest "tłumaczenie z polskiego na nasz", jak ma się zachowywać?
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:58:45
    >No właśnie.
    >Czym jest dobro?
    >Dla takiego recydywisty?

    No właśnie. Recydywista sam określił, co jest dla niego dobre. Dzięki sprzyjającym ku temu warunkom.
    My powinniśmy zająć się tym, co jest dobre dla organizmu społecznego -naszego. Samo pojęcie, bez konkretów, to pustosłowie.
    Na podobnych pustosłowiach opiera się obecna cywilizacja.
    Bez zrozumienia tego stoimy w miejscu.
    Powinniśmy budować cywilizację opartą na wiedzy, bo taka była cywilizacja słowiańska. Na wiedzy, czyli również uznaniu, że nie wszystko wiemy.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

  • I.C
    posty: 141 komentarze: 237